OK. Kwestia podstawowa pozostaje nadal, czy mamy miec publiczne IP z puli adresow publicznych, czy po prostu mamy miec przekierowane jakies konkretne porty na naszego kompa, w celu na przyklad postawienia FTPa, czy serwera gier.
Jesli mamy standardowe polaczenie w sieciach osiedlowych, ktore wyglada mniej wiecej tak:
SWIAT <--> Serwer (z usluga DHCP) <--> Hub/Switch <--> Moj PC
to posiadajac zewnetrzne (i stale) IP na mojej karcie sieciowej w jej wlasciwosciach (ewentualnie przez CMD i ipconfig) bede mial publiczne IP.
Jesli miedzy Hubem/Switchem, a naszym PC wstawimy jeszcze nasz wlasny, prywatny router, to bedzie sprawa taka, ze router dostanie nadane publiczne IP, a po drugiej stronie (dla LANu) bedzie dawal IP wewnetrzne (przy wiekszosci routerow albo z puli 192.168.X.X albo 10.0.X.X), czyli wygladac to bedzie mniej wiecej tak
SWIAT <--> Serwer (z usluga DHCP, dla naszego adresu MAC zarezerwowany ip 193.25.128.10) <--> Hub/Switch <--> 193.25.128.10 router 192.168.0.1<--> 192.168.0.101 (IP nadane przez router) Moj PC
Teraz tak. Oczywiscie, admin moze sie uprzec, zeby sciemniac userow i nadawac im adresy "wewnetrzne" z poza puli "standardowych", ale raczej malo ktory admin sieci osiedlowej tak zrobi, bo wymaga to troche zabawy, a przy okazji moze wprowadzic pewne klopoty (przy glupim adminie nawet doprowadzi do dublowania sie adresow IP).
Co do zalapania sie na taka posade. Niestety nie konczylem informatyki. Jestem samoukiem. Jeszcze na studiach (filologia obca) zaczalem pracowac dla dosc duzego koncernu (nazwy nie bede podawal, bo i po co

wazne, ze korporacja o zasiegu swiatowym). Na stanowisku, majacym zero wspolnego z IT. Po jakims czasie zaznajomilem sie z chlopakami z IT i postanowilem "zagadac" z managerem IT w firmie. Dyrektor zainteresowal sie moja propozycja zmiany dzialu i udalo mi sie zostac "informatykiem". Tam przezylem szkole zycia

Troche szkolen, masa wlasnej pracy, zeby zorientowac sie, jak wyglada prawdziwa praca informatyka. Poznalem sieci, obsluge i przynajmniej czesciowo administracje Lotus Notes, baz danych, Windows server, Active Directory, odrobine IIS itp, itd... W koncu zalapalem sie na szkolenie Microsoft Certified Systems Administrator, gdzie powiedzmy, zaglebilem sie w tematyke obslugi serwerow pod systemami MS. Wtedy tez postanowilem zmienic prace (dodam, ze obowiazki w firmie sie zmienialy, a moje stanowisko nie

). Zostalem przyjety z otwartymi rekami glownie przez znajomosc 2 jezykow obcych oraz dosc duze doswiadczenie w pracy w dziale informatyki w swiatowej korporacji.
Czy to bylo latwe? Patrzac na to przez pryzmat czasu... Odrobina checi i szczescia i, tak, bylo latwo. Z drugiej strony... Nie, nie bylo, bo w koncu jestem tylko filologiem
Generalnie IMHO najwazniejsze jest zalapac sie gdzies w duzej firmie, a pozniej pracowac ciezko i wykazywac sie przed odpowiednimi osobami

No i... poczatki sa najtrudniejsze
Wystarczy tego przechwalstwa, ide spac, bo jutro trza wstac i jeszcze koszule rano wyprasowac :P